Jak zapowiada tytuł posta będzie o pracy, pracy pokojowej w hostelu. Jako iż całe wakacje się lenię postanowiłam skorzystać z oferty jaką zaproponował mi Wojtek. Pracuje on obecnie w hostelu Słoneczny Patrol Sopot, na recepcji, i z racji, że ich pokojowa musiała wziąć wolne zaproponował mi pracę na jeden dzień. Jak się później okazało pokoi do sprzątnięcia było o wiele więcej niż przypuszczał. Ale mnie nie przestraszyło kilka pokoi więcej. W Sopocie byłam już około 8:20. Wypiłam z Wojtkiem herbatę i zabraliśmy się za sprzątanie klatki i holu. Dobrze wiedziałam co mam robić gdyż dzień wcześniej przeszłam swego rodzaju szkolenie gdzie Pani Elwira pokazała mi dokładnie co i jak mam robić. Po zamieceniu i starciu podłogi mogłam się zabrać za pierwszy zwolniony pokój. Był to pokój numer 1. W takim pokoju trzeba było pozamiatać, zetrzeć kurze, umyć prysznic, lustro, umywalkę i toaletę. Zmienić pościel, pościelić łóżka i na koniec umyć podłogę. Następnie zrobiłam pokój numer 5, 3, 2. Cztery pokoje już miałam za sobą, zostały jeszcze dwa, na które niestety musiałam poczekać, gdyż jak się okazało ludzie z tych pokoi mogli wyjść dopiero o 14. Trochę to komplikowało sprawę gdyż o 14 zaczynała się nowa doba, a co za tym szło, mieli tam się pojawić nowi goście. Na szczęście, goście przyjechali troszkę później, i pokój numer 4 był już gotowy, natomiast na pokój numer 6 musieli poczekać dosłownie 10 minut. W kilku rzeczach pomógł mi Wojtek, za co jestem bardzo wdzięczna gdyż bym mogła się nie wyrobić w czasie. I mimo iż na koniec bolały mnie trochę nogi, to bardzo mi się podobało. Do czasu, gdy nie wróciłam do domu....
Najpierw mama się przyczepiła o godzinę była 17, a przecież to tak późno, miałam być o 14... Potem znowu głupoty, o których nie będę tu nawet pisać. Ryczeć mi się chciało jak nic, poszłam do pracy, a zostałam powitana jak dziwka. Na następny dzień, czyli dziś atak od strony ojca, że po co poszłam do pracy. Wiem, że on jest przeciwny i wiem, że jego reakcja na prace jest "ja Ci dam kasę". Dlatego też nic nie wiedział o tym, że idę do pracy. Jednak mama się wygadała, jak zwykle ona.... no i tata wielka obraza. I w ogóle czuję się jakbym kogoś zabiła.
Poszłam do pracy, nie lekkiej, legalnej, uczciwej, a zostałam potraktowana jak śmieć. Nie rozumiem tego świata^^
Bym chciała się wyprowadzić, nie mam warunków, boję się, nie wiem jak zacząć, ale liczę na to, że dam rade.

1 komentarz:
Możesz się wyprowadzić na Manhattan. Tam pokojówki mają ciekawsze życie xD I mają gustowne uniformy i kręcą o nich filmy! :3
Prześlij komentarz