Czasem powiemy kilka słów za dużo, zrobimy jeden ruch, którego nie powinniśmy wykonywać. Nie myślimy początkowo nad tym, dopiero po fakcie spostrzegamy, że to był nasz błąd.Najgorsza jest jednak świadomość, że wiesz że robisz źle ale nie umiesz zrobić nic by to naprawić.
Obserwując osobę, która krzywdzi kogoś bliskiego, kogoś kogo szanuje i ceni, kogoś kogo kocha! Czujemy do tej osoby wstręt, nie możemy pojąć dlaczego go krzywdzi... I łatwo to określić gdy stoimy obok i patrzymy na to jako osoba trzecia. Gorzej gdy to my krzywdzimy kogoś bliskiego i nie potrafimy zrozumieć czemu. Nie potrafimy tego przerwać, ocalić tą ukochaną osobę.
Wtedy ma sie ochotę rzucić wszystko i uciec, tak to jest najłatwiejsze rozwiązanie. Ale czy ktoś mówił ze życie będzie łatwe? Nie.. a czy ja mówiłam ze chce żyć?
Czy ktoś był z Was zakochany? Na pewno.... A czy cierpieliście, umieraliście! z powodu niedostatku miłości? Może nie wszyscy ale na pewno jest spora grupa osób, która doznała tego niedosytu...
Ja teraz umieram, nie, nie dlatego że nie mam osoby która mnie przytuli i powie, że kocha... Umieram z nadmiaru miłości.
To jest ten dzień kiedy mam ochotę rzucić wszystko, spakować się i iść daleko stąd, a po latach wrócić, jako nowa zapomniana osoba.
Przepraszam wszystkich, których skrzywdziłam. Przepraszam za to że jestem^^
2 komentarze:
Tak, często bywa, że wiemy, że swoim postępowaniem sprawiamy ból bliskiej nam osobie, ale mimo wszystko nie potrafimy przestać jej ranić. Masz rację, najłatwiej jest takich ludzi krytykować i mówić im rzeczy, które już od dawna wiedzą. Ja tez często mam ochotę zwyczajnie iść przed siebie i nie myśleć o drodze powrotnej...
Ale co skłoniło cię do takiego wpisu? Stalo się coś złego? :<
Nie wiem, czy oglądałaś'Małą Miss Słoneczko'. Tam była taka kwestia, wypowiedziana przez nieszczęśliwie zakochanego geja po próbie samobójczej: 'Proust byłby nikim, gdyby tyle nie wycierpiał. Na łożu śmierci stwierdził, że wszystkie szczęśliwe lata były czasem straconym, bo niczego go nie nauczyły. To czas cierpienia go ukształtował'.Może nie jesteś gejem-samobójcą (dżizas, mam nadzieję, że nigdy nie będziesz), ale fajnie by było, gdybyś potrafiła sobie z wszystkim dać radę, tak jak Proust. Nie chcę Ci pisać moralitetu (tego terminu użyłam w ciemno, wybacz xd), ale to nie Twoja wina, że tak się dzieje i zrozum to w końcu, bo zainterweniuję.
Kocham Cię,
Dixie <3
Prześlij komentarz