piątek, 5 lutego 2010

Dygresja VII "Absurd"

Pies jakiejś koleżanki Brechającej wabi się Absurd. Ładnie prawda?
Co tam u Was słychać? Zimno? Biało? Zima? Zapewne.
W końcu nastał piękny, słoneczny, zimowy piątek. Po całym tygodniu robienia tak wiele, a zarazem praktycznie niczego mam serdecznie dość.
Spać,
jeść,
szkoła,
dom.
Dziś, napięcie z całego tygodnia objawiało się po przez głupie zachowanie i szalone pomysły.
Owca na ziemi, twarożek za książkami, szalik w powietrzu i papierowa broń.
Brechająca<- szkoda słów = Skrępowany(?)->Kedar.
Bydło? Malarz i ługi bugi. Reszta w normie^^
Czwartek z rana Mac z Brechającą i Panem "został Ci tydzień życia".
Jeszcze tylko tydzień i ferie! W końcu...
.... a 13 i 14? Konwent! Wrocław! Już się nie mogę doczekać. Jadę z Kucem i Sklerotykiem (chyba). W planach, głównie pobyt na konwencie, zwłaszcza ze względu na pogodę, ale i na atrakcje^^ Poza tym oczywiście zwiedzenie miasta, o czym marzyłam no i ogóle leniuchowanie^^
Jeszcze tylko kilka sprawdzianów, i wolność.
Tak blisko, a tak daleko.... To się nazywa absurd.

Brak komentarzy: