czwartek, 6 stycznia 2011

Relatywnie wysokie wartości modułów sprężystości

Hej pingwinki. Właśnie schowałam moje drogie materiałoznawstwo do teczki, jej. Rośnie mi ząbek mądrości, a nie chcę by rósł bo mi powypycha inne zęby. Piję herbatę na zmianę z tymbarkiem a zaraz walnę się do łóżka. Chciałam Wam dziś wrzucić skany z pewnej gazety na okładce, której widnieje Johnny Depp ale to może jutro?
Dużo się działo odkąd byłam tu ostatni raz. Poznałam Piżmaka, może "poznałam" to zbyt duże słowo... lepiej jak powiem zobaczyłam. Jest to koleś z kierunku Owcy, i pierwsze co mi przyszło na myśl jak go zobaczyłam to piżmak. Wygląda... dziwnie.
Zaczęłam też pisać... znowu zbyt duże słowo...może lepiej, umieszczać posty na moim innym blogu, na który zapraszam http://zmiana-trasy.blogspot.com
W ogóle taka "niekulturna" jestem. Wszystkiego najlepszego w nowym roku lepiej nic nie postanawiajcie bo i tak Wam nie wyjdzie, bądźmy realistami ;]
Rośnie mi ząbek!!!!!!! Wiem... pisałam już ale wkurza mnie to niemiłosiernie.
Zbliża się sesja, przypominam tym, którzy mają taki zapiernicz jak ja i jeszcze sobie tego nie uświadomili ;>
A teraz moi Drodzy zróbmy ankietę, taką powiedzmy tematyczną. Z okazji zbliżającego się końca świata, byście chcieli umrzeć z całą masą szarych ludzi czy pozostać z garstką śmiałków, na których barkach spoczywałby obowiązek odbudowy całego świata?!

Zabija mnie monotonia życia.

2 komentarze:

Dixie Leota pisze...

'z garstką śmiałków?' mówisz o mnie? mhihihih
fajsko, że wróciłaś. czuję, że nie tylko ja zasilam szeregi tych dziwnych ludi piszacych na swoich blogach dziwne nocie. lofciam ;*

Kostka Knorr pisze...

Jak mi rósł ząbek to poszłam do dentysty, bo mnie bolał. Ona dała mi strzykawkę z tępą igłą abym sobie nią przepłukiwała dziąsło. Strzykawkę schowałam do takiej wspólnej szuflady w moim pokoju w której są trzymane chusteczki, moje stare okulary, soczewki i różne dokumenty. Pewnego dnia moja mama ją znalazła i z przerażoną miną pyta się: M-marta, co to jest? Ja spokojnie odp. że strzykawka od dentystki. Mamie ulżyło i powiedziała, że się wystraszyła, że daję sobie w żyłę xDDDD Jak ci rodzice w nas wierzą. (I oczywiście, że swoje narkotyki chowałabym w wspólnej szufladzie na widoku:D)