sobota, 19 grudnia 2009

Dygresja IV "Mackon"

Tydzień temu 11.12.2009r. pojechałam na konwent do Szczecina z Owcą. Pojechałyśmy dzień wcześniej. Nie było gdzie spać, dobrze ze w kinie była noc filmów. O 4 rano musiałyśmy opuścić to ciepłe miejsce i co? Szczecin nocą jest zimny. O 6 byliśmy na miejscu konwentu... nie otwierali dopiero po 20 minutach dostałyśmy sie do środka. Mackon? Przespany o 15:00 dojechałam do domu. Dnia 13.12.2009r.
Zdałam próbną maturę. Prawdziwą zdam lepiej.
Idą święta, dużo sprzątania.
Byłam dziś na lodowisku, znowu się nie wywaliłam. To dobrze prawda?

sobota, 28 listopada 2009

Dygresja III "Kawa -Pikawa"

Byłam z kolegą ostatnio w Pikawie. Sympatycznie. Pikawa? Taka nastrojowa, kameralna kawiarnia. Naprawdę polecam tym, którzy mają możliwość odwiedzić to miejsce. Czekolada pistacjowa, niebo w gębie, a on wziął Cafe Latte nie smakowałam ale podobno taka normalna. Co do kaw to ja stanowczo wole kokosową, są jeszcze herbaty, chyba każda pyszna jednak najczęściej zamawiam Misiową. Cytryna, pomarańcza, goździki, cynamon, miód zdrowe i rozgrzewające.
Fajnie było usiąść sobie na fotelach w rogu sali i wpatrywać się w figurki kotów i dwie małe sowy zrobione ze zboża i patyczków. Jedna pozbawiona dzioba a i tak miała swój urok. Do tego miłe towarzystwo i rozmowa, to naprawdę koi nerwy zwłaszcza po beznadziejnym dniu w szkole.
Spędziłam w tym wielkim ceglanym budynku zaledwie trzy godziny na próbnej maturze z angielskiego. Ale to wystarczyło by mnie zmęczyć bardziej niż po 7 godzinach ciężkich lekcji.
Jak mi poszło? Jeśli znacie gorsze słowo niż beznadziejnie, to własnie tak mi poszło. Po tej maturze zaczęłam się zastanawiać co teraz ze sobą zrobię? Chciałam iść na filologie japońską ale zupełnie nie radze sobie z j.angielskim więc nie ma szans bym zdała rozszerzenie. Moja osoba była w stanie załamania nerwowego, ale jak wspomniałam wcześniej dobre towarzystwo, rozmowa i czekolada. Było od razu lepiej.
Moja depresja wróciła dopiero gdy zaczęłam w domu się zastanawiać co ze sobą zrobię. Finanse i rachunkowość albo zarządzanie? Wychodzi na to że to jedyne studia na jakie mam jakiekolwiek szanse się dostać. 5 osób na tak 2 na nie i jedna, której wszystko obojętne a mianowicie ja.
Wczoraj, długa rozmowa, późnym wieczorem z Gumą, kłótnia o moje studia? Zapchane kawiarnie, spacer ul.Długą w silnym wietrze i migdały w cynamonie. Wystarczy, 22:00 lepiej iść spać, nieznośny ból głowy znowu towarzyszy zasypianiu.
Dziś? Nic nadzwyczajnego, wszyscy zajęci, nikt nie ma czasu by wyjść. A może i ma? Warto by było zapytać aby wiedzieć. Tak czy inaczej dom jest czysty zeszły 4 godziny, pomęczyło się brata by pomógł i efekty są chyba zadowalające.
W poniedziałek andrzejki, a we wtorek sprawdzian z chemii. Kolejne jeden? Albo intensywna nauka, jutro u Ecoli? I w poniedziałek też? Czyli nici ze spotkania w andrzejkowy wieczór, a szkoda. Może warto przynajmniej dziś powróżyć sobie i zobaczyć kto kocha, a kto nie? <3

piątek, 13 listopada 2009

Dygresja II "Szkoła"

Wczoraj ta małpa usiadła prawie na przeciwko w autobusie... Wredne z jego strony. Nie lubię jak to robi tym bardziej ze mam już go głęboko i szeroko. W sumie zawsze miałam go gdzieś, no dobra podobał mi się ale to było zauroczenie trwające zaledwie dzień... zakładając że dzień trwa około 1,5 roku.... Jechał bez Dresika, swojego najlepszego przyjaciela. Będę na niego mówiła Kedar, na wszelki wielki jakby ktoś nieproszony tu wpadł. W poniedziałek Dresik i Kedar się spóźnili do szkoły. Jak zobaczyłam z Owcą Dresika na schodach nie mogłyśmy sie powstrzymać od śmiechu. Wyglądał na mega zmęczonego włosy miał roztrzepane i chodził jakby miał zaraz sie przewrócić, nie wspominając o jego chaotycznym zagubionym spojrzeniu. Ale tak to jest jak sie bawi cały weekend z Kedarem. <3 No a wczoraj Kedar chyba specjalnie ubrał zieloną bluzę. Tak jak Dresik, może chciał zwrócić na niego swoją uwagę. Szkoda ze nie widzieliście jego zazdrosnego spojrzenia jak zobaczył Dresika z innym kolegą od razu podszedł zagadać. Słodko...<3
Bydło znowu chodzi razem jak zwykle,a dziś to nawet mieli 100% frekwencje, cała 8 była, no kiedyś była 9, ale Ładny opuścił nasze mury przedwcześnie.
Był sprawdzian z bioli trochę sie zgapiło i 2 chyba będzie.
A jutro urodziny Dixie, w sumie to dziś ale jutro wyprawia. Sto lat kochana:*:*

środa, 11 listopada 2009

Blog I

Witam ponownie dzisiejszy post będzie krótki i konkretny. Jutro muszę wcześnie wstać a już prawie 22. Jak ten czas leci.... Jak zauważyliście post nosi tytuł "Blog". Czemu mam zamiar pisać o blogu? Może z nudów, a może mam właśnie taka potrzebę? Tak czy inaczej wprowadziłam kilka małych zmian, które jednak mają duży wpływ zarówno na mnie jak i na Was drodzy (nieistniejący) czytelnicy. Przede wszystkim zmieniłam adres bloga z "joyce-shinigami" na "joy-senpai". Czemu tak? A no bo kiedyś pisałam tu opowiadanie dotyczące popularnej anime pt. "Bleach" gdzie shinigami byli głównymi bohaterami. Teraz jak już wspomniałam we wcześniejszym poście blog troszkę zmienił swoja funkcję i nazwa również musiała się zmienić na taką, która pasowałaby do całości. Po drugie wprowadziłam dodatek w postaci muzyki. Niestety nie mogłam dodać swoich ulubionych utworów, a jedynie wybrać spośród wielu odtwarzaczy muzyki jeden z najlepszą, według mnie, muzyką. I tak oto możecie posłuchać sobie utworów, które niestety mi samej nie są znane. Sam odtwarzacz również nie należy do zbytnio urodziwych i kolorystycznie pasujących do bloga, dlatego też jest na samym dole strony, ale lepsze to niż nic. Chciałam również wprowadzić linki ze stronami, na których pojawia się moja osoba i nawet mam konta. Jednak gdy sobie wyobraziłam, że zupełnym przypadkiem niechciana przeze mnie osoba pojawia się na moim blogu i ma dostęp do wszystkich profili w linkach... to szybko zrezygnowałam z tego pomysłu i usunęłam ten dodatek.
O innych zmianach bardziej lub mniej widocznych będę Was informowała na bieżąco, nie dlatego że uważam Was za osoby mało spostrzegawcze ale dla własnych potrzeb.
Pozdrawiam i dobranoc^^.

wtorek, 10 listopada 2009

Dygresja I "O mnie"

Dużo ostatnio myślałam nad założeniem bloga, na którym bym mogła umieszczać zarówno posty dotyczące mojego życia prywatnego jak i moje opowiadania czy wiersze. Początkowo wpadłam na pomysł by założyć kilka osobnych blogów jednak jak sobie przypomniałam dawne czasy kiedy to połowę dnia spędzałam na blogach... wizja ta szybko mi się odwidziała. Wpadłam na "genialny" pomysł aby zrobić jednego bloga od wszystkiego. I tak oto powróciłam do starego bloga gdzie mam już kawałek mojego opowiadania..., niedokończonego opowiadania.
Może na początek powiem co nieco o sobie. Znajomi mówią mi Joy co się wzięło od imienia mojej postaci mianowicie Joyce. Mam 18 lat ale już 13 lutego dni zaczną mi nabijać kolejny rok na moim koncie. Interesuje się mangą i anime, co chyba widać. Mieszkam w Gdańsku od zawsze, jednak moim ulubionym miastem jest Kraków, naprawdę magiczne miejsce, jeśli będziecie mieli okazję wpaść tam to naprawdę polecam. Nie przepadam za jedzeniem, za to kocham podróże. Jedno z drugim niewiele mają wspólnego ale to taki margines. Stan? Wolna. Czemu? Może to w innym poście. Mimo pozorów jestem dość radosną i energiczną dziewczyną. Ulubionymi kolorami jest czerń i czerwień. Nie jestem zaszufladkowana w żadnej subkulturze i mam nadzieję że nie będę, chociaż najbliżej mi chyba do Otaku ( niewtajemniczonych odsyłam do google.pl albo upraszam o wytrwałość bo na pewno, niebawem w jakimś poście pojawi się wytłumaczenie tego słówka). To chyba tyle jeśli chodzi o moją osobę, a wiele jeszcze przed Wami jeżeli uzbroicie się w cierpliwość.
Teraz może troszkę o blogu. Posty będą różne i chaotyczne. Tak więc jak pierwszym postem było opowiadanie tak drugim jest moje życie natomiast trzeci może będzie mój wiersz, zainteresowania, kolejna podróż? Tego sama nie wiem. Jedynie by Wam pomóc mogę powiedzieć że łatwo się w tym odnajdziecie, tematy postów będą takie same. Przykład, opowiadanie zapisze tytułem czyli np. "Neko Część I", a coś z mojego życia np. "Dygresja I 'O mnie'", gdy natomiast będę chciała napisać o anime to zobaczycie posta zatytułowanego "Anime I 'Bleach'". W momencie kiedy wróci mi wena i postanowię ponownie napisać opowiadanie ujrzycie znany wam już tytuł "Neko Część II". Mam nadzieję że zrozumieliście, i sami stwierdzicie że jest to jak bułka z masłem. Nie tylko proste w swojej konstrukcji ale i jakie smaczne;>
Nie pozostaje mi nic innego jak Was pożegnać i życzyć udanego wieczoru^^.

niedziela, 19 kwietnia 2009

Neko Część I


-Spóźnię się!! -wrzasnął 19-latek biegając z pomieszczenia w pomieszczenie.
Piro, roztrzepany nastolatek zamieszkujący niewielki domek gdzieś na obrzeżach Tokio. Od niespełna 4 miesięcy mieszkał sam. Wyprowadził sie od rodziców chcąc zaznać "wolnego życia". Jednak to co wtedy było dla niego "wolnym życiem", okazało sie istnym koszmarem. Od poniedziałku do piątku szkoła, a w soboty praca, w końcu musiał sie jakoś utrzymać na swoim. Na szczęście rodzice nie zostawali bezwzględni wobec niego, i czasem przesyłali mu sumę pieniędzy, która starczyła mu na dłuższy czas. Tym bardziej że mieszkał sam, a na spotkania ze znajomymi nie wydawał sporo pieniędzy. Najwięcej kasy tracił na opłacanie rachunków i na elementy do komputerów, bo przy nich najbardziej lubił szperać. Co do jedzenia..., gotować, owszem umiał, a nawet sprawiało mu to przyjemność, ale nie obiadał sie zanadto. Szczupły, średniego wzrostu, ciemno brązowe, krótko ścięte włosy, i oczy ciemne jak kawa. W przeciwieństwie do kawy w kolorze jego oczu, on stanowczo preferował kawę z mlekiem koloru piaskowego.
-Gdzie te cholerne papiery?! -powoli dostawał szału.
Zaspał, a do pracy sie nie mógł spóźniać. Gdzie pracował? Pomagał w jakiejś firmie komputerowej, pracował czasem w firmie, a czasem jeździł do klienta. Jego szef strasznie nie tolerował spóźniania sie, a tą pracę znalazł z wielkim trudem. Nie chciał jej stracić, nie mało że była dla niego przyjemna, to jeszcze dobrze płacili, i mógł ją pogodzić ze szkołą. Po za tym położenie też było całkiem niezłe bo w centrum Tokio, gdzie mógł dojechać rowerem w niecałe 30 min.
Już miał wychodzić gdy nagle zadzwonił telefon, nerwowo spojrzał na zegarek jakby w obawie że to szef, który chce go zwolnić za spóźnienie. Ale do rozpoczęcia pracy miał jeszcze 20 min.
-Słucham?! -szybko podniósł słuchawkę i prawie że krzyknął.
-Piro? Coś sie stało? -w słuchawce odezwał sie spokojny głos matki.
-Mama... nie..tylko wiesz nie bardzo mogę rozmawiać zaraz sie spóźnię do pracy...
-Do pracy? od kiedy kochany pracujesz w niedziele?
-Niedziele? -chłopak spojrzał na kalendarz. Rzeczywiście była niedziela. -Eh.. -opadł na fotel koło stolika, na którym stał telefon.
-Coś nie tak? -usłyszał zatroskaną matkę.
-A nie, nie, mi sie pomyliło chciałem powiedzieć że do sklepu idę ale w sumie pójdę za jakiś czas. Co tam u Ciebie słychać? Jak sie tata czuje?
-Tata poszedł do pracy, ogólnie jest dobrze. A jak Ty sobie radzisz nie potrzeba Ci niczego?
-Nie, dziękuję radze sobie świetnie.
-A...-kobieta na chwile zamilkła po czym wesoło i szybko dodała-Znalazłeś sobie kogoś?
-Oj.. mamo -chłopak lekko sie zaśmiał po czym dodał czule -mówiłem Ci, że na razie tak mi dobrze, jestem zajęty szkołą i pracą, może jak będę miał więcej czasu i chęci.
-Ale tak sam tam siedzisz!
-Nie martw sie o mnie. Jest mi bardzo dobrze. A teraz przepraszam Cię ale będę kończył zadzwonię wieczorem, jak tata wróci.
-Dobrze, trzymaj sie skarbie jak coś to dzwoń.
-Dobrze, dziękuję. -Chłopak odłożył słuchawkę i uśmiechnięty spojrzał w stronę okna za którym mimo zimowej pory świeciło słońce.
-Zjem coś, a potem pójdę na spacer, wygląda że pogoda dopisuje, trzeba skorzystać -wstał z fotela i ruszył do kuchni.
Tam jak zawsze, oddał sie przyjemności przyrządzania posiłku, przygotował sobie gorącej kawy której woń rozniosła sie po całym domu.
-By sie przydała jakaś gazetka.. -mruknął pod nosem, postawił posiłek na stole i udał sie w kierunku drzwi.
Zawsze w niedziele jakieś dziecko roznosiło gazety po domach aby sobie dorobić, Piro nie był zadowolony takim biegiem wydarzeń gdyż czuł jak jego kraj coraz bardziej upodabnia sie do ameryki, a z drugiej strony było to dla niego wygodne, gazeta prosto pod nos. Żałował, że żadne dziecko w porze zimowej nie che odgarniać śniegu przed domem wiedział, że ta czynność czeka na niego, także dziś.
Leniwie przekręcił klucz w drzwiach, nacisnął klamkę i pociągnął w swoim kierunku. Już miał pochylić sie nisko po gazetę gdy przed drzwiami ujrzał pudło.
-Paczka? -rozejrzał sie wkoło ale nie było nigdzie listonosza, dostawcy czy jakiejkolwiek innej żywej duszy. Tak mu sie przynajmniej wydawało dopóki pudełko sie nie poruszyło.